Obserwatorzy

Blog

LAST DIRECTION: 



Dedykacja Pierwsza: Dla Evris, która nauczyła mnie kochać pisanie.

Dedykacja Druga: Dla Vesper, która jest tu od początku ze mną i która po części jest winna temu iż zostałam Directioner.


Nawet gdyby udało Ci się przeczytać wszystkie książki na całym świecie nie znalazłbyś odpowiedzi jak żyć by być szczęśliwym.
Czasem wydaje nam się, że gdy osiągniemy sukces, spełnimy swoje marzenia, czy w inny sposób znajdziemy się w miejscu, w którym zawsze chcieliśmy być to będziemy szczęśliwi.

Oni to osiągnęli. Oboje. Jednak mimo to nie mieli szansy zasmakować nektaru jakim jest szczęście.

Co wyniknie ze spotkania dwóch nieszczęśliwych dusz na plaży San Francisco?

Nie wiem, koniec tej historii nie został jeszcze napisany. Więc rozsiądź się wygodnie i przekonaj się na własne oczy.
 




W sumie to nie wiem po co to komu, skoro raczej nikt tego nie przeczyta. A jeśli tak, to I'm happy for that. 



Opowiadanie:
Jak można się łatwo domyślić opowiadanie to, to FANFICTION, z naciskiem na FICTION, bo fanką One Direction zostałam już po tym jak zaczęłam pisać opowiadanie. Tak, większość z treści zamieszczonych na blogu to efekt puszczenia mojej wyobraźni wolno, a część to fakty pozbierane o chłopakach i moja pseudoanaliza psychologiczna ich zachowań. Cześć wątków też została skonstruowana tak a nie inaczej, gdyż jako student studiów wyższych mam trochę szersze pojęcie o marketingu i tego typu sprawach (nie będę przynudzać), niż duża część tego fandomu.

Akcja opowiadania rozpoczyna się latem 2013. Z racji, że to moje opowiadanie, moja piaskownica, to zakładamy, że chłopaki ruszają w trasę od września, a w lipcu i sierpniu sobie odpoczywają. Z racji tego, że analiza psychologiczno-socjologiczna to moje hobby, to w dużej mierze skupiam się na uczuciach bohaterów, więc znajdziecie tu też obszerne opisy stanu emocjonalnego zarówno Harrego jak i Meg.

Historia podzielona jest na dwie części, gdzie pierwsza skupia się na postaci Meg, a w drugiej bierzemy na warsztat Harrego.

Blog traktuję jako odskocznię od mojego codziennego życia, jako formę gimnastyki umysłowej, więc proszę was czytelników, byście nie traktowali treści za poważnie. Chcę tylko by czytanie sprawiało wam tyle samo przyjemności co mi pisanie. Lub więcej.


ZAZNACZAM! Jeśli pojawią się jakieś hejty, kłótnie, przekleństwa i tym podobne bzdury to najprawdopodobniej będę usuwane. Jestem dorosłą kobietą, poważnie traktującą siebie i ludzi z którymi ma do czynienie ( No, DOBRA. Przeważnie poważna!), więc nie pozwolę sobie na gówniarstwo.




1 komentarz:

  1. Takie rzeczy zawsze wprawiają mnie w niesamowicie dobry nastrój! Na swój sposób rozpiera mnie duma, że w jakiś, nawet najmniej znaczący sposób przyczyniłam się do czegoś dobrego. Dziękuję za dedykację, to strasznie miłe i wywołuje szeroki uśmiech na moich ustach, naprawdę. Jestem od początku i będę do końca, wiesz, że możesz na mnie liczyć. Loveczki!! <3

    OdpowiedzUsuń