Obserwatorzy

środa, 8 stycznia 2014

One Shot: Marlboro [+18]

Tekst zawiera przekleństwa, a właściwe bardzo dużo tychże oraz sceny erotyczne. 



Marlboro 


Osiemnastoletnia Eli weszła dziarskim krokiem do Miejskiego Ośrodka  Pomocy Młodzieży. Pracowała tu jako wolontariusz od półtora roku i naprawdę lubiła tą pracę. Lubiła pomagać ludziom, którzy zgubili drogę.  Lubiła też swoją pracę z innego powodu. Nie miała po co wracać do domu. Do pustego mieszkania zawalonego  notatkami i podręcznikami. Pomoc innym była lekarstwem na jej bezsenność i samotność.


Wieczór minął jej jak zawsze. Telefony okupowane były przez nastolatki, które groziły, że podetną sobie żyły. zdarzył się również jakiś narkoman, który zastawił własny mieszkanie w zamian za kokainę. Kiedy miała się już zbierać do domu, by zajrzeć do notatek z geometrii,
ponownie zadzwonił telefon. Niechętnie usiadła z powrotem na niewygodnym drewnianym krześle i  odebrała ostatni telefon tego dnia.


-Błękitna Linia, z tej...


-Mogłabyś się nie przedstawiać? Nie chcę wiedzieć, kim jesteś.- Po drugiej stronie odezwał się zachrypnięty kobiecy głos. -Wiem, że dzwonię późno, ale chce żebyś wysłuchała tego, co mam do powiedzenia. Żeby  ktokolwiek tego wysłuchał. Jeśli zastanawia cię, czy jestem narkomanką, to jestem  uzależniona wyłącznie od kofeiny, papierosów i butów na obcasie. Nie jestem ćpunem, prostytutką i na pewno nie jestem czternastolatką i nie zamierzam się zabić. Mam dwadzieścia jeden lat.. Mieszkam w centrum Londynu i chwilowo nie potrafię się podnieść z podłogi. Palę jednego papierosa za drugim żeby zabić jego zapach. Ten popieprzony drań jest wszędzie. Ale mam czego chciałam. Popełniłam ten sam błąd, co tysiące idiotek przede mną. Czyli mogę z  czystym sumieniem stwierdzić, że jestem kolejną wykorzystaną przez NIEGO. Mówi ci to coś? Miałaś już kiedyś przyjemność z kimś takim? Nie ważne. Zapewne moja historia jest taka jak wszystkich innych naiwnych dziewczyn. Oczarował mnie. Tym uśmiechem, swoim zachrypniętym, skacowanym głosem. Myślę, że oczarował mnie pocałunkiem w rękę przy powitaniu. Przypominał mi wtedy wspaniałych mężczyzn z powieści J. Austin. Szkoda tylko, że on nie jest takim mężczyzną..


Wiem, co sobie myślisz. “Pewnie jest w ciąży.” Nie jestem. Spokojna głowa. Po prostu czuję się... Przerżnięta. O tak. Wulgaryzmy wspaniale pasują  do tej całej sytuacji. Spotkałam go w trafice Stał zaraz za mną w kolejce i zabrakło mu drobnych do Marlboro. Dorzuciłam mu. Sama wiem jak to jest, kiedy nie można zapalić. I jak wtedy człowiek czuje się wkurzony Uśmiechnął się do mnie i przedstawił. Tak jakby co drugi magazyn dla nastolatków nie wykrzykiwał jego nazwiska na okładce, ale to tam szczegół. Zaproponował mi spacer. Rozmawialiśmy o kompletnych głupotach. O tym, że palenie zabija. O tym jak nasi krewni reagowali na to, że palimy, jak próbowali nas przekonać żebyśmy przestali. I zanim się obejrzałam opowiedziałam mu o mamie, o tacie, o Sylwestrze. O wszystkim. O tym, jaki był mój pierwszy seks. Jakie filmy lubię, o tym że jego brat wygląda jak pedał. Bo wygląda. On się śmiał. Ja się śmiałam. I czułam się z nim wyjątkowo dobrze. Jak  z żadnym innych facetem. Podobała mi się barwa jego głosu, to jak  zaglądał mi w dekolt udając zaciekawienie wisiorkiem na mojej szyi. W  sumie... Cały mnie podniecał. Przyłapałam się na tym, że podobał mi się sposób, w jaki trzymał papierosa miedzy dwoma ostatnimi palcami. Zaproponował mi palenie po studencku. Wiesz, z ust do ust. A ja, już obeznana w takich sprawach, zgodziłam się, bo to zajebista zabawa, chociaż zazwyczaj prowadzi do łóżka.


I tak też skończyliśmy. W jego wymiętoszonym hotelowym łóżku. Zrzucając z siebie ubrania i uprzedzenia. Tak cholernie chciałam to z nim zrobić. Nie obchodziło mnie czy ma gumkę czy nie. Zresztą mi to nie robi różnicy, bo regularnie biorę tabletki Sam seks był cudowny. Nie czułam zakłopotania, a on doskonale wiedział, co zrobić żebym błagała go o to by wszedł we mnie.  Miałam go całego dla siebie i czerpałam z tego największą przyjemność. Nie był brutalny ani delikatny. Był idealny. Jego ruchy były silne, władcze, ale sposób, w jaki mnie dotykał był dokładnie odwrotny. Podczas stosunku przewracaliśmy się tak, że raz ja byłam na górze, a raz on. Chciałam by trwał jak najdłużej. Spowalniałam i przyśpieszałam. Cały czas szeptał, że jestem cudowna, że takiej jak ja jeszcze nie miał. A ja mu wierzyłam, wiesz? Wierzyłam. Krzycząc jego imię najgłośniej jak potrafiłam.


Myślę, że to był najlepszy orgazm w moim życiu. Dopiero kiedy wygramoliłam się z łóżka, by wyciągnąć z kurtki fajki uświadomiłam sobie, że właśnie skończyłam seks z NIM. Tym sławnym lowelasem. Wyszłam na balkon zapalić. Miałam głęboko gdzieś, że jestem naga i że
ktoś może mnie zobaczyć. Z resztą. Byliśmy na czternastym piętrze. Niemożliwe by ktoś zobaczył. Nie było mi zimno, środek lata. Poza tym było przyjemnie poczuć chłód na rozgrzanej skórze. Po niedługiej chwili dołączył do mnie też paląc.


 Nie kochałam go. Teraz też go nie kocham. Ale brakuje mi tej fizycznej bliskości. Konkretnie nie pamiętam, o czym jeszcze rozmawialiśmy. Z resztą to nie ważne. Tego wieczoru kochaliśmy się jeszcze raz. Trochę spokojniej, delikatniej. I właśnie ten drugi stosunek wzbudził we mnie jakąś cholerną czułość, że się popłakałam. On myślał, że zrobił coś nie tak, że skrzywdził mnie. A ja po prostu... Poczułam się spełniona. Jak nie byłam od dawna. Powiedziałam mu, że nic nie zrobił. Że było mi cudownie.


Tak, wiem. Jak w każdym tanim romansidle. Ale tak właśnie się czułam. Doceniona, potrzebna, spełniona. Jak kot pod dwudziestoczterogodzinnym śnie. Około czwartej ubrałam się i pocałowałam na pożegnanie. Nic nie mówiłam, bo byłam pewna, że się więcej nie spotkamy. Nie zostawiłam mu numeru telefonu, adresu, nazwiska. Miałam nadzieję, że się więcej nie spotkamy.


Poczekaj zapalę papierosa.


W każdym razie wróciłam do swojego normalnego życia. Do nauki, papierosów, znajomych. Nawet wplątałam się w jakiś stały związek. Zapomniałam o nim. Był przygodą jednej nocy. Zaczął i skończył. Nie było dla niego miejsca w moim życiu, ani dla mnie w jego. Spotkałam go po kilku miesiącach.


To było w mały sklepiku z bielizną. Przyszedł tam z mamą i miał minę cierpiętnika. Nie czułam jakiegoś podniecenia na jego widok. Po prostu rozbawiła mnie jego cierpiętnicza postawa. Ukryta za wieszakiem z gorsetami zaśmiałam się głośno. I to był mój cholerny błąd. Kolejny. Pierwszym było to, że w ogóle zwróciłam na niego uwagę w tamtym pieprzonym kiosku.  Jestem kompletną idiotką. Jestem na siebie wściekła i czuję się jak dziwka. Wykorzystana. I nie rozumiem, czemu nie mogę  skierować swojej złości na tego frajera. Czemu za to wszystko obwiniam siebie. Jakby to był pierwszy przypadek, kiedy facet mnie oszukał.  Po spotkaniu w sklepie z bielizną postanowiliśmy sprawdzić, jak na mnie leżą nowe zakupy. I znów znalazłam się w jego pokoju na czternastym piętrze. Urządziłam mu prywatny pokaz. Cały czas rozwodził się nad niby ”Niebywałą” linią mojej talii i „cudownych biodrach”.


Oczywiście, że się do mnie dobierał. Każdy facet, który widzi  dziewczynę w bieliźnie tak robi. Pozwoliłam mu robić ze mną, co chciał. Całą noc. Praktycznie bez  przerwy. Bez jednego, papierosa czy drinka. Po wszystkim zasnęłam kamiennym snem. Obudziłam się dopiero o czwartej popołudniu. Nie było go w pokoju. Ubrałam się i sprawdziłam, czy ktoś do mnie nie dzwonił.  Nie był na tyle romantyczny, by zostawić liścik, ale napisał sms’a. Bez pytania zapisała swój numer i obiecał, że zadzwoni. Miałam nadzieję, że zadzwoni.


Nie kochałam go. Nie chciałam go kochać.  I chyba nie kochałam. Ale chciałam, żeby napisał, zadzwonił. Dał znak życia. By rozmawiał ze mną. Bo on potrafił ze mną rozmawiać. Pisał, a ja mu odpisywałam. Kiedy dzwonił był czuły i rozpamiętywał nasze wspólne uniesienia. Opowiadał jak było mu dobrze ze mną. O tym, że uwielbia zapach moich perfum. Takie to badziewia, ale właśnie tym wkopał mi się w serce.


Nie jestem idiotką, która goni za gwiazdami i ma każdy numer Bravo czy innej cholery. Wiec, kiedy moja znajoma pokazałam artykuł o tym, że ten frajer ma dziewczynę, miałam ochotę roznieść wszystko. Całą kamienicę. Cały świat. Ta laska z okładki była taka brzydka, gruba, szpetna, beznadziejna, a on ja całował z taką pasją. Nie rozmawiałam z nim. Nie odbieram jego telefonów. Chcę, żeby zniknął z mojego życia.


Nie powinno się nikomu życzyć śmierci.


Poza nim. Zayn Malik zasługuje na śmierć. Albo na kastrację.


I nie chodzi tu już tylko o mnie. Pomyśl ile dziewczyn, takich jak ja, już skrzywdził. Ile dziewczyn cięło się jak porypane, tylko dlatego, że uwierzyły w jego czułe słówka. Ile zajebistych, mądrych, dobrze zapowiadających się lasek przedawkowało nasenne z jego powodu.


Jestem ciekawa czy ten człowiek ma sumienie.


W słuchawce zapadła cisza. Kimkolwiek była ta dziewczyna rozłączyła się. Nie pożegnała się.


Wracając do domu El myślała o jej historii. O historii tych wszystkich dziewczyn, o których można przeczytać w młodzieżowych czasopismach. Z kieszeni swojej torby wyciągnęła Marlboro. Chwilę przyglądała się papierosowi zastanawiając się  co by zrobiła, gdy podobna sytuacja spotkała ją. Zapaliła papierosa.






 To tak na umilenie oczekiwania na kolejny rozdział. Coś zupełnie z innej beczki. Jeśli wam się nie podoba - trudno, to tylko one shot. LD pozostaje w swojej normalnej formie jak zawsze. xD

A z historii tego tekstu powstał w 2007, w czasie jazdy komunikacją miejską w Warszawie. Jest to jeden z najbardziej emocjonalnych teksów jakie napisałam, chociaż nie jest personalny. Był wykorzystywany przez wielu ludzi - głównie aktorów, którzy używali go na przesłuchaniach. Jak zauważycie jest to tekst, który można modyfikować by dopasować do sytuacji indywidualnej, a jednocześnie zawsze przekazuje takie same, silne, emocje. 






10 komentarzy:

  1. Generalnie nie przepadam za One Shot'ami. Sama nie wiem dlaczego, tak po prostu ich nie lubię, dla zasady. Ale czy ktokolwiek kiedyś zrozumie te moje wszystkie upodobania? Przecież o Stylesie też nie cierpię czytać.. Mimo że kocham ggo ponad własne życie.. Jestem dziwna, specyficzna. Inaczej chyba nie da się tego wytłumaczyć. Tak, czy siak jeśli chodzi o tekst powyżej. Pochłonęłam go w jednej chwili. Jest cholernie dobry. Sam pomysł na przedstawienie historii, którą chciałaś Nam przedstawić, jest po prostu niesamowity i wątpię, że ja sama kiedykolwiek wpadłabym na coś równie trafnego. To jak wszystko opisałaś.. Nie wiem co powiedzieć, bo Ty idealnie dobrałaś tutaj słowa, więc co takiego miałabym tu napisać? Jestem pod ogromnym wrażeniem.. Tyle chyba wystarczy, prawda? Bo takie rzeczy zawsze miło jest usłyszeć, nieważne od kogo, nawet od kogoś tak nieznaczącego jak ja. :)
    Prześwietne.. Jeśli masz tego więcej, to jak najbardziej zachęcam do dalszego dodawania! A teraz spadam i hm, cóż może napiszę sobie coś na Stabi? ;p Kocham i całuję! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Oszalałaś? Przyprawiłaś mnie o szybsze bicie serca. Jaki kiedyś dostanę zawału to będzie Twoja wina xd Bardzo mi się podoba ten one shot chociaż rzadko je czytam. Jest pełen napięcia, pożądania i sprzeczności, a takie połączenia uwielbiam :)
    Kocham Twój talent. Nie wiem, co więcej mogłabym napisać ! :*
    @Gattino_1D

    OdpowiedzUsuń
  3. Zatkało mnie... Naprawdę! Nie wiem jakich słów użyć, żeby oddać uczucia odnośnie tego tekstu.
    Emocje dosłownie buchały, niemalże mnie przytłaczając, ale pozytywnie. Chyba jak powiem, że stworzyłaś coś genialnego będzie to najbliższe prawdy.

    Pozdrawiam ciepło,
    G.

    Ps. Wciąż mam mętlik w głowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, to się cieszę! Jak skończyłam pisać ten tekst - aż dziw, że pamiętam ten fakt, bo to było 6 lat temu - chodziłam jak naćpana, tak mnie wyczerpał emocjonalnie.

      Ale cieszę się, że się podoba. <33

      Usuń
  4. Również nie jestem dobra w czytaniu one shotów, bo.. bo jakoś tak nigdy nie mogę się za nie zabrać. Wolę po prostu jak historia rozwija się dalej. Ten przypadek oczywiście nie był wyjątkiem. Moja ciekawość nie została zaspokojona! Chciałabym się dowiedzieć, co dalej? Dlaczego ta dziewczyna się rozłączyła po opowiedzeniu tego wszystkiego, co stało się z El po tym, jak zapaliła tego papierosa? Tyle pytań, żadnych odpowiedzi, których już nie poznam.
    W ogóle.. takie wielkie WOW na wieść o tym, że sprawcą całego zdarzenia był właśnie Zayn! Ogromnie mnie tym zaskoczyłaś. Tak to już bywa, kiedy wdaje się w związek, opierający się na samym kontakcie fizycznym. Przygoda na jeden wieczór raczej nie może być czymś wiążącym. Malik w podły sposób wykorzystał tę dziewczynę, będąc w innym związku. Wyobrażam sobie jaki musiał to być ogromny szok dla nieznajomej. Pomimo, że nie było to coś poważnego, z pewnością zabolało.
    Nie wiem, co jeszcze mogłabym dodać. Jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem powstałego wyżej tekstu. Jestem jego fanką, serio! Czekam na nory rozdział LD, mam nadzieję, że szybko się pojawi. Życzę dużo weny, kochana. Pozdrawiam! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Będę z Tobą szczera - o ile Twoje opowiadanie czytam z zapartym tchem, o tyle ten one shot nie przypadł mi do gustu. Fakt, jest bardzo emocjonalny, ale najzwyczajniej w świecie nie poruszył mnie, opowiadana w nim historia jest na wskroś banalna i nic z niej nie wynika. Myślę, że gdybym była dziewczyną przy telefonie bardziej zaciekawiłyby mnie historię narkomanów i podcinających żyły nastolatek niż dziewczyny, która dała się uwieść a potem źle się z tym czuła. Nie rozumiem, co w tym jest nadzwyczajnego. Takich też jest mnóstwo, pewnie więcej niż emo 14 latek.

    No, ale żeby nie wyszło, że jestem hejterem i nie zostawiam na Tobie suchej nitki, bo przecież nie o to mi chodzi i nie chcę Cię krytykować w taki sposób, to muszę powiedzieć, że bardzo spodobała mi się konwencja telefonu zaufania. Oryginalne, nie spotkałam się jeszcze z czymś takim, za to duży plus. Za tę emocjonalność też. Ale kolejne minusy za ortografię - napisałaś "nie ważne" i jeszcze gdzieś podobny błąd w tym stylu, nie pamiętam już, co to było. No i brak kropek w wielu miejscach. Wybacz, ale jestem polonistką i rozumiem, że to zwykłe pierdoły i najważniejszy jest przekaz, ale jestem grammar nazi i nic na to nie poradzę :P

    Na koniec dodam jeszcze, że podobał mi się sam opis aktu, bo nie był wulgarny ani tandetny. Mam już całkowicie dość tych słynnych ff +18 pisanych przez 13 latki, które są albo na wskroś beznadziejne albo do cna wyuzdane dla kontrowersji i większej liczby komentarzy. U Ciebie wszystko jest super, na swoim miejscu. Jest erotycznie, nie pornograficznie, nie jest grzecznie, ale też nie brutalnie i klozetowo.

    Nie wiem, cóż więcej mogłabym napisać o tym opowiadaniu. Nie jest złe, serio, ale po prostu jakoś nie w moim stylu.

    Trzymaj się ciepło, buziaki xxx
    http://insomnia-fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historia miała być pospolita, bo chodzi o to, że może się każdemu przytrafić! Właśnie dlatego Elie odpala tego papierosa na końcu.

      Ale masz rację, jest trochę naiwna, patrząc z perspektywy czasu. Niezmiennie kocham ładunek emocjonalny w niej zawarty. Monolog dziewczyny jest świetny do wygłaszania na scenie.

      A co do kropek i błędów... Mój błąd, skopiowałam plik, który był PRZED a nie PO edycji.

      Dzięki, za szczerość. Prawdziwe, głębokie wyrazy wdzięczności, do po to umieszczam to w sieci by poznać zdanie szerokiego grona odbiorców i ulepszyć to co piszę.

      I cieszy mnie niezmiernie, że podoba Ci się LD bardziej niż ten One Shot, bo znaczy to, że te 6 lat pozwoliło mojemu stylowi i kreatywności się rozwinąć.

      Usuń
    2. Fakt, widać różnicę i znam to uczucie, bo ja odnalazłam swoje teksty z gimnazjum/liceum i sama nie mogłam uwierzyć, że ja to pisałam i naprawdę było w nich masę błędów i zdań totalnie od czapy :D Także pod tym kątem to u Ciebie naprawdę jest w porządku ;)

      Usuń
    3. Dzięki siłom wyższym za rozwój!

      Usuń
  6. Bardzo dziękuję za komentarz na moim blogu. Opinie naprawdę dużo dla mnie znaczą. I przepraszam, że przybywam tutaj dopiero teraz. ;)

    One shot nie jest zły, ale jakoś niezbyt przypadł mi do gustu. Bardzo emocjonalny, ale to dobrze. Przynajmniej wiem, jak czuła się ta kobieta. Malik tak po prostu wykorzystał ją, ale czego mogła się spodziewać? Historia jest banalna, ale fajnie czasem oderwać się od rzeczywistości. Oh, i widać różnicę w Twoim pisaniu. Znacznie się poprawiłaś. ;)

    Co do LD - jest po prostu niesamowite. Pełno w nim emocji, uczuć, dokładnych opisów sytuacji. Masz bardzo dobry pomysł na fabułę. Bohaterowie nie są idealni, lecz tacy jak my. Mają problemy, plany, czują się samotni. Historia jest naprawdę świetna.

    Cieszę się, że Meg pogodziła się z przyjaciółmi. Rozumiem, że nie chciała ich martwić, ale powinna im ufać. Podobno zawsze jest lepiej, kiedy komuś się wygadasz. Relacje między Harrym a Meg są skomplikowane. Mimo wszystko dogadują się. ;)

    Czekam na kolejny rozdział. ;) O, i życzę weny!
    http://used-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń